Sekretarz redakcji vStars.pl, Ksawery Tyzo w wywiadzie dla Zarobko

ksawery tyzo

Jacek Kisilewicz: Obecnie piszesz dla wielu redakcji. Jakie były początki twojej przygody z pisaniem?

Ksawery Tyzo: W podstawówce lubiłem mieć wszystko symetrycznie poukładane – dążyłem do tego, aby wyjaśniać każdą wątpliwość. To był ten okres, w którym pytałem rodziców o każdy drobiazg, jak większość dzieci. Jeśli nie uzyskałem odpowiedzi na jakieś nurtujące pytanie, burzył się mój wewnętrzny porządek. Pozostawałem w rozsypce do momentu, w którym zrezygnowany chwytałem za pióro i zaczynałem rozkładać dany problem na czynniki pierwsze. Tak powstawały moje pierwsze teksty, które budową przypominały esej. Jedne wyrzucałem, a drugie przechowywałem na dnie szuflady. Jakoś specjalnie nie przywiązywałem do nich wagi, uznawałem je za słabe. I miałem racje – to było dawno, mój styl był wówczas straszny.

Dopiero później zdecydowałem by anonimowo publikować moje eseje w internecie budując niezliczoną ilość blogów opartych na WordPressie. Pomyślałem, że komuś moje przemyślenia mogą się przydać. Stopniowo zacząłem też ujawniać swój wizerunek, a zamiast w piśmiennictwie, postanowiłem spróbować swoich sił w produkcji filmów, które wstawiałem na YouTube.

J.K.: No właśnie. W środowisku twórców internetowych jesteś rozpoznawalny jako sekretarz redakcji vStars. Mało kto wie, że kiedyś także starałeś się o popularność w tej internetowej telewizji. Jaki był twój pierwszy sukces na YouTube?

K.T.: Trudno mi mówić o jakichkolwiek sukcesach. Podziwiam osoby, które w wieku 13 czy 14 lat, bez pomocy dorosłych potrafią zarządzać silnymi kanałami, które oglądają dziesiątki tysięcy widzów. Gdy zaczynałem byłem młody i prawdę mówiąc to, co robiłem, nie było do końca przemyślane. Zakładając, że wstawiłem w danym tygodniu kilka filmów z gier czy poradników komputerowych, po miesiącu te już mi się nie podobały. Uważałem, że mogę zrobić je lepiej i technicznie, i merytorycznie. Zdarzało się też, że zupełnie zmieniałem tematykę kanału, bo poprzednia zaczynała mnie nużyć. Wtedy zwykle zapadała decyzja o usunięciu wszystkich filmów wraz z kontem. Z własnej woli traciłem widownię, jak na ówczesne warunki niemałą, o którą wcześniej bardzo zabiegałem. Sam nie wiem ile czasu poświęciłem na montaż filmów, które usunąłem z sieci. Na pewno jest to znacznie więcej niż 1000 godzin.

Ale wracając do twojego pytania, pierwszym filmem, który ostał się na YouTube, jest tutorial “Jak założyć cuboida w Minecraft”. Gdy wpisuje się tę frazę w wyszukiwarce, jest on na pierwszej pozycji. Obejrzano go prawie 50 tysięcy razy. Gdy go nagrywałem miałem 11 lat i śmieszny, delikatny głosik. Na szczęście nie hejtowano mnie z jego powodu. Komentarze pod poradnikiem są w większości pozytywne, chwalące to, jaki jestem rozumny mimo młodego wieku. Przyjmuję to jednak z przymrużeniem oka – podejrzewam, że film ten wcale nie trafił do osób przesadnie starszych ode mnie.

J.K.: A co później działo się z twoją karierą na YouTube?

K.T.: W dużej mierze to samo, co wcześniej – na coraz to innych kanałach i coraz to pod innymi pseudonimami nagrywałem let’s playe, vlogi i poradniki. W pewnym momencie zacząłem tworzyć też skróty meczów piłkarskich. Mimo, że nigdy nie byłem przesadnym entuzjastą piłki nożnej, to było to dosyć opłacalne – zawsze wpadało między 10, a 100 tys. wyświetleń na film, w zależności od rangi meczu i tego, jak szybko go wstawiałem. Dodam, że najbardziej widowiskowe fragmenty rozgrywek zapisywałem na bieżąco, a montażem zajmowałem się zaraz po zakończeniu widowiska, często do późnej nocy.

Następnie, w maju 2013. roku, przeprowadziłem prowokację – wykreowałem i wcieliłem się w postać JJayC0nrada, czyli dziecka nieświadomego konsekwencji nieodpowiedzialnego korzystania z internetu. Na potrzeby projektu nagrałem ponad 30 krótkich filmów, głównie z gier, w których posługiwałem się syntezatorem mowy Ivona i popełniałem w nich masę błędów ortograficznych. Ludzie to łyknęli. Doczekałem się ponad 3500 komentarzy od internautów z całej Polski. Większość z nich była straszna, wciąż nie mieści mi się to w głowie. Postać dziecka, którą grałem, namawiano do samobójstwa, grożono jej śmiercią. Co ciekawe, wykorzystując popularność JJayC0nrada, przeprowadziłem w sieci akcję sprzeciwiającą się Transatlantyckiemu Partnerstwu w dziedzinie Handlu i Inwestycji, czyli TTIP. Wzięło w niej udział ponad 20. małych twórców. Dwa lata później, na podstawie prowokacji, zaprezentowałem przed szkołą projekt edukacyjny o mowie nienawiści. Aktualnie przymierzam się do tego, by napisać o JJayC0nradzie dłuższy tekst i opublikować go w którymś z portali, z którymi współpracuję. Była to jedna z najbardziej interesujących rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem.

Oprócz tego brałem udział m.in. we VlogEkipie, projekcie który zainicjował mój serdeczny przyjaciel, z którym widziałem się nawet jakiś czas temu w Gdańsku, czyli Szymon Chałupka. Był to kanał, na którym każdego dnia, od poniedziałku do piątku, jedna z pięciu osób należących do składu wstawiała film, w którym wypowiadała się na dowolny temat. Oprócz Szymona, prowadzącego kanału SWC Vlog (19 tys. widzów), do VlogEkipy należeli także Adam Podwika z kanału Niepoprawnie (7 tys. widzów), Marta Muszyńska z kanału Iluzjonistka (78 tys. widzów), a także Kuba Dąbrowski znany jako Bloomo (4,5 tys. widzów).

J.K.: Poznaliśmy się bodaj na Likes Festival, w 2015 roku. Mojemu kanałowi było już bliżej do 200 niż 100 tysięcy subskrypcji i potrzebowałem kogoś, kto pisałby zgrabne opisy do moich filmów. Zawiązaliśmy współpracę. Niedługo później poprosiłeś mnie, bym wystąpił w twojej produkcji. Była bardzo nietypowa.

K.T.: Tak, wiem. Zaczynało brakować mi pisania, dlatego postanowiłem przelać moje wiersze na wideo. Zrobiłem to na fali sukcesu “Kropek” Włodka Markowicza. Wydawało mi się, że jest zapotrzebowanie na tego typu treści i że wreszcie będę mógł robić w 100% to, w czym w pełni bym się realizował. Niestety myliłem się. Ale za to mam pamiątkę – dziwny film w gwiazdorskiej obsadzie (śmiech). Czytelnikom nadmienię, że oprócz Kisiela wystąpił w nim także Marcin Malczyński (840 tys. widzów).

J.K.: Z tego co pamiętam, organizowałeś też akcję charytatywną. Na czym polegała?

K.T.: Był to rok 2015. Jednemu z moich zaprzyjaźnionych twórców internetowych, Dominikowi Kowalskiemu, zaoferowałem pomoc w zorganizowaniu YouTube dla WOŚP, akcji z kilkuletnią już tradycją. W poprzednich latach YouTube dla WOŚP koncentrowało się na aktywizacji mniejszych twórców internetowych – każdy z nich mógł nagrać film nakłaniający swoich widzów do wspomożenia Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy poprzez przelanie pieniędzy do wirtualnej puszki.

W 2015 wspólnie postawiliśmy jednak na nieco bardziej znanych YouTuberów. Jako że wówczas prowadziłem już założoną przeze mnie facebookową grupę “Vlogerzy” zrzeszającą ponad 370 producentów amatorskiego wideo, którzy zawierali za jej pośrednictwem współprace i wymieniali się branżowymi wskazówkami, miałem dostęp do wielu z nich. Pomogło nam ponad 20 osób, m.in.: Chwytak (419 tys. widzów), Purpose (163 tys. widzów), Chati (80 tys. widzów), Iluzjonistka (78 tys. widzów), Generaltv (47 tys. widzów), Rafałczu (42 tys. widzów) czy Nickole Staniszewska (33 tys. widzów).

J.K.: Dlaczego przestałeś udzielać się na YouTube?

K.T.: Przestałem nagrywać, a nie udzielać się. Oddałem się pisaniu, w tym też nt. YouTube.

J.K.: Jak w takim razie przeszłość YouTubera pomogła ci w twojej dziennikarskiej przygodzie?

K.T.: Zaczęło się od niepozornego bloga: YouTube – moja telewizja. Prowadziłem go bardzo krótko, może miesiąc. Relacjonowałem w nim najnowsze i najważniejsze wieści ze świata YouTube. Do tego zacząłem później przeprowadzać wywiady z twórcami. Okazało się, że pomimo kryzysu czytelnictwa, młodzież chce czytać o swoich idolach. Notowałem dziesiątki tysięcy odsłon.

W międzyczasie próbowałem jeszcze z blogiem Experienced People Chronicles, który założyłem z moim przyjacielem ze szkoły, Maciejem Krukiem. Publikowaliśmy w nim wywiady z przechodniami napotkanymi na gdańskich, pieszych arteriach. Niestety, mimo tego, że idea ta była bardzo ciekawa, niezbyt wiele osób czytało nasze materiały. Podobnie było z projektem Janusz Moda, który zorganizowałem z 7 lat starszym ode mnie Marcinem Okrójem, kiedyś również twórcą internetowym, a obecnie fotografem. Chcieliśmy wcielić się w postać Typowego Janusza, który chodzi po mieście ubrany w sandały i skarpetki, i wyłapywać trójmiejskich modnisiów – tych, co mają styl. Mieli nas edukować jak się poprawnie ubrać. Na horyzoncie wyobrażaliśmy sobie Janusza Modę jako atrakcyjny baner reklamowy dla firm odzieżowych. Niestety, nie udało się.

Ostatecznie przypomniałem sobie o sukcesie, jaki odniósł blog YouTube – moja telewizja. Przyciągał on do tekstu pisanego osoby, które w większości nie były zapalonymi czytelnikami. Po odbyciu praktyk dziennikarskich, nad którymi nie będę się rozwodził, zaoferowałem się kilku redakcjom. Nt. YouTube pisałem m.in. dla Miesięcznika Wobec, Miesięcznika Nasz Gdańsk czy platformy blogów technologicznych Techmaniak.pl, dla której realizuję również wideo-poradniki dotyczące różnych zagadnień informatycznych, więc jest to pewien sentymentalny powrót do przeszłości. Nie mogę nie wymienić też vStars.pl, serwisu bezpośrednio skoncentrowanego na tematyce YouTube, w którym jestem obecnie sekretarzem redakcji. Doświadczeniem, które zdobyłem, przekonałem do siebie także Noizz wydawany przez Grupę Onet oraz Tube News, którego wydawcą jest Wydawnictwo Bauer.

J.K.: Jak to się stało, że zostałeś sekretarzem redakcji vStars?

K.T.: Gdy w vStars publikowałem już piąty miesiąc, poprzedni redaktor naczelny zrezygnował z tej funkcji. Marcin Majzner, czyli właściciel Codia Sp. z. o. o., która jest wydawcą vStars, z uwagi na moją przeszłość i obycie w środowisku zaproponował mi to stanowisko. Odmówiłem, ponieważ uznałem to za irracjonalne, by niespełna 16-latek był redaktorem naczelnym, czyli decydującą osobą w serwisie, dla którego pracują absolwenci dziennikarstwa i dziennikarze telewizyjni z dużym stażem. Zgodziłem się natomiast być sekretarzem redakcji – wydawało mi się to mniej wyniosłe.

J.K.: I jak serwis prosperuje pod twoim przewodnictwem?

K.T.: Bardzo dobrze. Cały czas jestem blisko twórców, mam kontakt z przedstawicielami sieci partnerskich. Zarządzam 7-osobowym składem i dbam, abyśmy nie odpuszczali żadnego ważnego tematu. Rozdzielam obowiązki między redaktorów – mamy już korektora i social managera – umawiam ich na wywiady, zabiegam o akredytacje na różne wydarzenia, ustalam harmonogram publikacji, dbam aby były one zgodne z zasadami SEO i robię tysiąc innych rzeczy. W prawdzie jestem sekretarzem redakcji dopiero od listopada, ale od tego czasu każdego miesiąca notujemy ok. trzydziestoprocentowy wzrost liczby unikalnych użytkowników. Cieszę się tym jak dziecko i zaczynam rozumieć, że czas przesiedziany na YouTube nie poszedł całkowicie na marne.

J.K.: Gdzie jeszcze, według ciebie, były YouTuber może znaleźć zatrudnienie?

K.T.: Przede wszystkim w produkcji filmów na zamówienie i w zarządzaniu social-media. Dla większości twórców z doświadczeniem miedia społecznościowe są środowiskiem naturalnym, w których czują się jak ryba w wodzie, ale nawet nie do końca są tego świadomi. Na moim przykładzie powiem, że z przyjacielem, który też mieszka w Gdańsku, w 2015 roku postanowiliśmy oferować firmom produkcję filmów promocyjnych i prowadzenie im fanpage’y na Facebooku. W każdy piątek na rowerach lub komunikacją miejską jeździliśmy do klientów – czy to do salonów jogi, czy przychodni weterynaryjnych. Problemem nie okazał się dla nas brak chętnych, bo tych było mnóstwo, ale niedostatek czasu.

Jeśli jednak ktoś jeszcze nie ukończył edukacji, może pomyśleć też o rozwijaniu swojej pasji w łódzkiej lub warszawskiej Szkole Filmowej. Do czasu rekrutacji należy zgromadzić jak najobszerniejsze portfolio, wziąć udział w kilku konkursach. Sam wziąłem udział w jednym z nich reprezentując moją szkołę w konkursie Ministerstwa Edukacji Narodowej pt. “Książki naszych marzeń”, którego założeń było to, że w filmie mieli pokazać się wszyscy uczniowie placówki. To nie było łatwe. Mam kilku znajomych, którzy lubili próbować swoich sił w tego typu wyzwaniach i dostali się na wymarzony profil filmówki. Są teraz bardzo szczęśliwi.

J.K.: Bardzo dziękuję za wywiad.

K.T.: Dziękuję również.

Sekretarz redakcji vStars.pl, Ksawery Tyzo w wywiadzie dla Zarobko
4.5 (89.77%) 88 głosów

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
wpDiscuz
Ludzie Internetu Sklep internetowy Social Media Strony internetowe Wideo online Zwiększanie zasięgu
Reklama na Facebooku
Jak reklamować się na Facebooku
Jak promować firmowy kanał na YouTube
Jak promować firmowy kanał na YouTube
facebook
Jak promować firmę na Facebooku
Biuro Pomysły na biznes Prowadzenie firmy
Jak kupić meble do biura
Różne opcjami kredytowania – Jak kupić meble do biura
Coś dla psów
10 niezwykłych biznesów
Jaki biznes otworzyć w mieście
Jaki biznes otworzyć w mieście
Inwestycje Kredyty Oszczędzanie
Korzyści z karty kredytowej
Korzyści z posiadania karty kredytowej
kredyt hipoteczny
Rzeczy, które musisz wiedzieć o spłacie kredytu hipotecznego
Mity na temat kart kredytowych
Mity na temat kart kredytowych
Czy programiście opłaca się pracować w dużym mieście
Czy programiście opłaca się pracować w dużym mieście
Jak rozliczyć dochody z zagranicy
Jak rozliczyć dochody z zagranicy
Jak zostać Freelancerem - porady dla grafika, programisty, blogera
Jak zostać Freelancerem – porady dla grafika, programisty, blogera
Jak napisać książkę w weekend
Jak napisać książkę w weekend